Iwona czyta

Kocham czytać, uwielbiam odwiedzać księgarnie i biblioteki, zawsze podglądam okładkę książki czytanej przez kogoś w miejscu publicznym. Jestem książkowym molem. Od kilku lat obiecuję sobie, że zacznę prowadzić statystyki przeczytanych książek.

Stąd pomysł na bloga, na swoisty pamiętnik przeczytanych książek.....

Zapraszam więc do mnie:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki dla dorosłych. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 lutego 2015

Złota skóra

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Carla Montero jest hiszpańską dziennikarką, każda jej powieść staje się bestsellerem. Po "Wiedeńskiej grze" i "Szmaragdowej tablicy" - "Złota skóra" okazała się nim również.
Akcja powieści rozgrywa się na początku XX wieku w Wiedniu w środowisku artystów i modelek o raczej wątpliwej reputacji. Seria zabójstw burzy spokój środowiska. W bestialski sposób mordowane są kolejne pozujące do obrazów kobiety, wszystkie powiązane z piękną i tajemniczą Ines - kochanką i muzą jednego z bardziej znanych malarzy tamtego okresu. Zagadkę tajemniczych morderstw stara się rozwikłać detektyw Karl Sechlackman. Niestety, doświadczony policjant nie radzi sobie z zadaniem. Dochodzenie komplikuje fakt, że w kręgu osób podejrzanych znajdują się dwie bliskie mu osoby - przyjaciel i kobieta, w której Karl się zakochuje. Rozwiązanie okazuje się zaskakujące.
Książkę czyta się jednym tchem, mimo, że nie należy do lektur łatwych i przyjemnych. Osadzona w scenerii artystycznej bohemy Wiednia, miesza przeszłość z teraźniejszością, smuci, fascynuje i gra na emocjach. Niektóre postacie fikcyjne są wzorowane na prawdziwych. Pierwowzorem malarza, który malował zamordowane kobiety był znany ze swojego zamiłowania do złota - Gustaw Klimt. W książce pojawia się również psychoterapeuta Zygmunt Freud. 
Carla Montero z psychologiczną dokładnością na kartach swojej powieści kreśli charaktery bohaterów. Ludzi, którzy, jak się okazuje skrywają mroczne tajemnice swojej przeszłości, swoich myśli i przeżyć. "Hugo von Ebenthal był nader pożądanym kawalerem, dziedzicem majątku i tytułów, obdarzonym urodą, która wzbudzała nieustające szepty w kręgach rumieniących się na jego widok panien z najlepszych domów w mieście" (s. 22). Pozornie szczęśliwy, a przecież "zdruzgotany i zgorzkniały. Wygnany przez ojca, którego nie obchodziło to, czy syn jest mordercą czy nie, a jedynie to, że okrył rodzinę hańbą" (s. 23). Uzależniony, zmierzający do autodestrukcji, igrający z miłością.
Ines...."Kim była ta kobieta? Próżna, powierzchowna, hedonistka, libertynka. Ines z wielkich salonów, z przyjęć, koktajli, balów. To nie była Ines. Ines sztuki i artystów" (s. 179). 
Baronowa Kornelia von Zeska, żebrak Milos, Lizzy, wreszcie Karl i jego Sophia....
Książka przejmująca w swojej treści, w opisach przeszłości i przeżyć bohaterów. Zawiera głębokie przesłanie. Z miłością nie można igrać, miłość przecież zawsze wygrywa. Tylko zależy jaka miłość...."Bo są miłości eteryczne, które niczym kadzidło upajają umysł, albo wymykają się z palców, tak jak miłość do bogów albo do Ines. I inne, które są dotykalne, codzienne, jak słońce wschodzące co rano i zachodzące co wieczór; zwyczajnie niezbędne, jak miłość do Sophii" (s. 338).
Tę książkę trzeba mieć na swojej półce. Ja po skończeniu miałam ochotę zacząć od nowa. Polecam.

"Złota skóra" Carla Montero
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2014
s. 371

czwartek, 29 stycznia 2015

Rain Man

To moje drugie spotkanie z tą powieścią. Pierwsze miało miejsce wieki temu i nie wiem dlaczego, gdy podczas porządków książkowych wpadła mi w ręce ta maleńkich rozmiarów lektura, nabrałam ochoty by przeczytać ją ponownie.
Charlie Babbit to typ udający twardziela, rodzaj cwaniaka, który w łatwy sposób chce zdobyć fortunę. Handel sprowadzonymi samochodami nie wychodzi, co więcej mnożą się długi a wierzyciele zaczynają się upominać o swoje.
Tak się składa, że w czasie swojej finansowej klęski Charlie dowiaduje się o śmierci ojca, właściciela banku inwestycyjnego, z którym nie utrzymywał kontaktów. Zapala się światełko nadziei na spadek, który rozwiąże problemy.
Niestety, spotkanie z adwokatem, szybko gasi to światełko. Charlie dowiaduje się natomiast o istnieniu jedynego spadkobiercy ojca, swojego starszego brata.  Raymond, zamknięty w swoim autystycznym świecie, przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Początkowy bunt przeciwko decyzji ojca przeradza się w chęć odzyskania spadku. Charlie wyrusza na spotkanie z bratem. Porywa go a ucieczka przeobraża się w podróż po Ameryce - podróż obfitującą w mniej lub bardziej radosne wydarzenia, które mają na celu (zdaniem Charliego) zmienić brata w normalnego faceta. 
Jest to opowieść o poszukiwaniu więzi, przetykana wspomnieniami z dzieciństwa, ale również opowieść o tym, że uczucie jest w stanie wygrać nad dobrem materialnym. Jest to wreszcie piękna opowieść o tym, jak niepełnosprawny potrafi zmienić duszę pełnosprawnego człowieka, jak wiele może mu dać i go nauczyć.
Na podstawie książki powstał fim z Dustinem Hoffmanem i Tomem Cruisem i jest to jedyny z niewielu przypadek, gdy nie przeszkadzał mi fakt, że czytałam książkę po oglądnięciu filmu. Wręcz przeciwnie, w tej sytuacji obsada dodaje książce uroku.
Nie wiem czy wyszły jakieś wznowienia powieści. Moja, z 1991 roku, nie przetrwała czytania i rozleciała się na pojedyncze kartki.

"Rain Man" Leonore Fleischer
Oficyna Wydawnicza ALMAPRESS
Warszawa 1991
s.  223

sobota, 15 listopada 2014

Niewierna

Długo ociągałam się z przeczytaniem tej książki, trochę już dośc mam opowieści o trudnych miłościach kobiet do mężczyzn wyznających islam. W końcu jednak otworzyłam karty powieści i wsiąkłam na dobre.
24-letnia Sara samotnie wychowuje swojego syna Ivana. MImo młodego wieku ma już za sobą trudne życiowe doświadczenia. Mieszka z ojcem i jest raczej nieufna w stosunku do nowych związków.
Sara jest nauczycielką w szkole językowej, uczy cudzoziemców języka hiszpańskiego. Jej wolny czas ogranicza się do kontaktów z synem, nie ma życia towarzyskiego. Dlatego, kiedy jej uczeń, przystojny, wykształcony i czarujący muzułmanin Nahib, proponuje spotkanie, nieufnośc Sary zaczyna pękać. Młoda kobieta tęskni do prawdziwego mężczyzny u swojego boku.
Związek z Nahibem okazuje się sielanką, młodzi miło spędzają czas a nasza bohaterka jest coraz bardziej oczarowana partnerem. Porusza się jednak po świecie jak w różowych okularach a ostrzeżenia przyjaciółki oraz ojca przed tym związkim traktuje jak atak na swoją osobę i niezrozumienie Nahiba. Niestety, jak to w bajkach zwykle bywa, nad romantyczną miłość nadciągają czarne chmury. Sara zaczyna się robić zbyt ciekawska, przypadkowo odkrywając dziwne poczynania swojego męzczyzny. Kiedy próbuje o tym z nim rozmawiać Nahib wpada w złość odkrywając swoje prawdziwe oblicze. Porywa i więzi Sarę i jej syna, "szkoląc" oboje na posłusznych islamowi. Jego celem jest przygotowanie ukochanej do roli żywej bomby w imię miłości Allaha. 
Książka przejmująca do bólu, ukazuje zderzenie dwóch światów: nowoczesnych zdobyczy cywilizowanego Zachodu i muzułmańskiej kultury. Ukazuje nienawiść, jaką czują muzułmanie do Amerykanów, nienawiśc tak wielką, że nie ma w niej miejsca na żadne ludzkie uczucia.
Powieść prowadzi nas przez zawiłe ścieżki jakże odmiennej kultury, wzbogacona jest cytatami z Koranu tłumaczącymi zachowania islamistów - nie jest jednak w stanie pozwolić zrozumieć po co i dlaczego? Kolejne poczynania Nahiba i jego towarzyszy śledzi się z niedowierzaniem.
"Niewierna" kończy się uwolnieniem Sary, jednak nie do końca jest to szczęsliwe zakończenie. Powiedziałabym, że jest raczej zaskakujące, bardzo zaskakujące. Winni zostaną ukarani, ale za jaką cenę, tego już nie zdradzę.
Lektura wciągająca i jedna z tych, które na długo pozostajaą w pamięci. Jednak mimo obszerności pozostawia niedosyt zrozumienia. Polecam.

"Niewierna" Reyes Monforte
Wydawnictwo WAM
Kraków 2013
s. 566

czwartek, 13 listopada 2014

Diagnoza

Trzydziestotrzyletnia Gwen choruje na ciężką chorobę genetyczną - Zespół Turnera. To przypadłość, która powoduje zahamowanie rozwoju fizycznego na poziomie dziecka. Książka opowiada losy rodziny McKotch, która choruje razem z bohaterką, choruje do tego stopnia, że nie potrafi poradzić sobie ze zwykłymi problemami, jakich pełno w każdej rodzinie. 
Bracia Gwen - Scott i Billy - roczarowują rodziców. Jeden ostatecznie, po burzliwym małeństwie, rozwodzi się z żoną. Drugi okazuje się homoseksualistą, co przez wiele lat umiejętnie ukrywa przed najbliższymi. Matka rozczarowana wszystkimi - dziećmi i mężem - śledzi i kontroluje życie swojej jedynej córki, nie pozwalając jej na szczęśliwe życie. 
Najmadrzejszą osoba okazuje się właśnie Gwen, która cierpiąc okrutnie, odseparowuje się od reszty rodziny, rzucając pracę antropologa i uciekając na rajską wyspę Saint Raphael. Tu znajduje swoje prawdziwe szczęście, o które walczy jak prawdziwa lwica.
Jest jednak coś co połączy tą pokruszoną rodzinę. Dom Kapitana, dom wspomnień z dzieciństwa, który udaje sie wynająć matce na wakacje. Podstępem zwabiona rodzina tam właśnie odkrywa swoje prawdziwe oblicze i próbuje sie dogadać. Niestety tylko Gwen opiera się zamiarowi matki i ucieka...Dokąd? Jak wielki czuje żal w sercu i dlaczego nie potrafi wybaczyć matce? Tego już poszukajcie w książce.
Książka - dla mnie - trochę "nierównomiernie interesująca". Po pierwszej części, dość wciągającej, nastąpiły opisy perypetii życiowych bohaterów, co w pewnym momencie powoduje znudzenie. Coś jednak podpowiada, by zostać z tą lekturą. I słusznie. Końcowa część to znów ekscytujące fragmenty, które czyta się jednym tchem. 
Trudno zrozumieć zachowania najbliższych sobie osób, bohaterów powieści. Co powoduje, że syn wstydzi się rodzicom powiedziec o swojej orientacji? Dlaczego chora Gwen nie zwierza się matce, tylko katuje ją swoją skrytością? Dlaczego Frank - głowa rodziny - ucieka w kolejne romanse, psując wspomnienia i małżeństwo? Jak matka może "zabraniać" córce szczęścia i prawa do uczucia? Trudno powiedzieć, gdy nie przeżywa się takiej tragedii jak ułomność własnego dziecka. Jedno jest pewne - na kartach tej książki zwycięża miłość. Po raz kolejny to piękne uczucie pokazuje, że warto żyć a życie z marzeniami i celami jest piękne.
Przejmująca, pełna wzruszeń książka. I bardzo pobudza do refleksji. Polecam.

"Diagnoza" Jenifer Haigh.
Świat Książki
Warszawa 2010
s. 431.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)

Książka o złożonym tytule i intrygującym podtytule - "Uroki życia w Bretanii".
Autor, Mark Greenside, to amerykanin z krwi i kości, na co dzień mieszkający w Kalifornii. W któreś wakacje, wbrew sobie, wyjeżdża ze swoją dziewczyną do Francji. Wynajmują dom, który żeby w nim zamieszkać muszą doprowadzić do porządku, przez kilka dni szorując go i odkażając. Te szalone wakacje zmieniają życie pisarza. Krótko przed wyjazdem do swego rodzinnego kraju, pod wpływem impulsu i zaprzyjaźnionej sąsiadki - Francuzki, kupuje dom "w zabytkowej miejscowości z charakterem". 
Od tej pory jego życie kręci się wokół dwóch światów, umiejscowionych w jakże odmiennych kulturach. Mark nie zna języka francuskiego, co gorsze nie zna tradycji i zwyczajów panujących w Bretanii. A to zwyczaje bardzo odmienne od amerykańskich. Francuskie "c`est normal" będzie od tej pory prześladować autora, zdanie, które  z czasem znienawidzi. Amerykańska punktualność, nonszalancja czy też praktyczność przeciwstawia się w tym rozdwojeniu francuskiej obojętności wobec czasu, elegancji czy czystości. Bretania zaskakuje gościnnością na każdym kroku: "Od pietnastu lat mieszkam w Oakland Hills i nie znam żadnego z sąsiadów. Jestem we Francji od niespełna miesiąca i znam dwie rodziny, z których jedna nie mówi po angielsku, i prowadzę bardziej ożywione życie niż w Stanach. Przez całe życie gardziłem bliskością, wspólnotą, okazywaniem uczuć, komitywą, wścibstwem, zależnością (...) a tu, w Bretanii, w miasteczku zamieszkanym przez pięćset osób, czuję, ze właśnie tego pragnę: przytulności, poczucia więzi, sąsiedzkości, swojskości, świadomości, że jest miejscem, gdzie ludzie cię znają, niezależnie od tego kim i skąd jesteś" (s.49-50)
Książka nie jest opisem miejsc wartych zwiedzania, chociaż zawiera ilustracje przedstawiające malownicze krajobrazy tego regionu Francji. Jest opisem sytuacji i zdarzeń, niejednokrotnie komicznych, wynikających ze zderzenia dwóch jakże przeciwstawnych kultur oraz braku znajomości języka. Najdosadniej opisał to autor przedstawiając pomysł na zorganizowanie w Bretanii swoich 50-tych urodzin z amerykańskimi i francuskimi gośćmi.
Książka zawiera bardzo ważne przesłanie: człowiek jak kameleon, potrafi dostosować się do kultur, przyjąć zwczaje miejsc, w których przybywa. I to zasady wynikające zarówno z życia praktycznego, jak i społecznego. "W USA nigdy nie zauważam brudu, kurzu, zniszczeń, tylko bałagan. W USA zajmuję się organizowaniem. We Francji - sprzątam. (...) To musi mieć coś wspólnego z francuską dbałością o czystość i wygląd i z moją obawą, że stanę się źródłem zarazy w tym kraju, zostanę wziętym za Angola, obrażę albo rozczaruję tych, którzy tyle dla mnie zrobili (...) To Francja: sprzątam, więc jestem." (s.136). 
Dla mnie lektura szczególna. Francja, mimo, że nie miałam okazji zobaczyć jej z bliska, zawsze była tematem moich zainteresowań, zwłaszcza językowych. Książka zawiera dużo zdań po francusku, dlatego czytałam ją z wielką przyjemnością, przypominając sobie to i owo. I utwierdziłam się również w przekonaniu, że tym pięknym krajem można się zafascynować. Bo tam "małe rzeczy stają się wielkie, zwykły kwiat, bonjour ca va, szklanka wody. (...) To jest dobry sposób na życie" (s. 134).
Polecam lekturę, napisaną z niezwykłym poczuciem humoru i dystansem do siebie. Poczucie humoru i dystans w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się autor, muszą być zachowane, bo przecież "dwie miłości i dwa życia to nie jest łatwa sprawa". (s.233).

"Nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)" Mark Greenside
Wydawnictwo Świat Książki'
Warszawa 2009
s. 233.

poniedziałek, 3 marca 2014

"Uczciwa oszustka"

To przypadek, że książka Tove Jansson wpadła mi w ręce akurat  w tym czasie. Z okazji 100 lecia urodzin Tove Jansson wydawnictwo Marginesy zaprosiło bowiem do Polski biografkę autorki - Boel Westin. Swoją drogą biografia nadzwyczajna - tak jak nadzwyczajna jest postać twórczyni Muminków - też czeka na półce na skończenie.
Wracając do "Uczciwej oszustki" - to pierwsza na polskim rynku książka dla dorosłych Tove Janson. Napisana prostym, nieskomplikowanym językiem, właściwie bez konkretnej akcji czy wartkiej fabuły. Wątek toczy się tak sennie jak senne jest miejsce, w którym rozgrywa się powieść. Vasterby - małe nadmorskie szwedzkie miasteczko, zamieszkałe przez kilkadziesiąt rodzin, gdzie każdy o każdym wszystko wie.
Katri Klin to dwudziestokilkuletnia samotna kobieta wychowująca swojego młodszego brata. Uważana za dziwaczkę, jest zimna i nieufna wobec ludzi. Żółte oczy powodują, że mieszkańcy uważają ją za czarownicę. Mieszka na poddaszu sklepiku, w którym pracuje od śmierci swojej matki. Jej brat Mats - "wysoki krzepki piętnastolatek, dziesięć lat młodszy od siostry, uchodził za prostaczka. Podejmował się dorywczych prac w wiosce, ale najwięcej czasu, jeśli tylko pozwalała na to pogoda, spędzał w szkutni braci Liljebergów" (s. 11). Pewnego zimowego dnia nasza bohaterka porzuca posadę ekspedientki, by wprowadzić się do "króliczego domu" zamieszkiwanego przez dość majętną ilustratorkę książek dla dzieci Annę Aemelin. Obserwuje jej dom od dawna i marzy "o pieniądzach, wielkich pieniądzach, żeby szybko, sprytnie i uczciwie zdobyć tyle pieniędzy, żebym już nie musiała o nich myśleć" (s. 13). Te pieniądze potrzebne jej przede wszystkim dla spełnienia marzenia brata o łodzi, bo mimo, że oschła i nieczuła na swój sposób kocha Matsa. Katri obmyśla plan zdobycia pieniędzy, który zaczyna powoli wprowadzać w życie i od tego momentu zaczyna się psychologiczna gra. Kto ją wygra? Wcale to nie jest takie oczywiste, a kiedy już będzie się wydawało, że rozgrywka dobiegła końca zwycięzcą okaże się zupełnie ktoś inny.
Książka mroczna ale bardzo wciągająca. I bardzo Janssonowska. Pewnie za sprawą przewijających się na kartkach powieści królików. Ale przede wszystkim to rodzaj psychologicznego studium kreowanych w niej postaci. Po jej przeczytaniu osoba autorki wydaje się jeszcze bardziej zagadkowa. Z tym większą przyjemnością sięgam zaraz po zaczętą "Mamę Muminków".

"Uczciwa oszustka" Tove Jansson
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Warszawa 2013
s. 240

niedziela, 9 lutego 2014

Pascal Garnier " Jak się ma twój ból?"

Twórczość Pascala Garniera poznałam dopiero przy okazji czytania tejże książki. Kiedy przeczytałam jego biografię na skrzydełku okładki pierwsza moja myśl: czarna powieść psychologiczna. Za takimi nie przepadam, więc mina mi trochę zrzedła. Jakże się zdziwiłam....
Pascal Garnier jest przedstawicielem literatury francuskiej z gatunku noir. Ci co znają choć trochę język wiedzą, że oznacza to kolor czarny. I to właśnie czarny jest głównym bohaterem powieści, tyle, że czarny charakter i czarny humor. 
Głównymi bohaterami jest dwóch jakże odmiennych charakterami mężczyzn, którzy z czasem stają się sobie bliscy. Simon Marechall jest z zawodu tępicielem wszelkiego rodzaju szkodników. Ciężko chory, wręcz umierający, dokonuje kilku morderstw na zlecenie, bo przecież nie ma już nic do stracenia a  poza tym "szczury, ludzie - na jedno wychodzi. Rozpleniają się tak samo szybko" (s. 120). Simon poznaje Bernarda Ferranda - prostego, dobrodusznego, trochę bezradnego chłopaka mieszkającego ze swoją ekscentryczną matką. Bernard jest biedny, na dodatek kaleka - stracił dwa palce u ręki, nigdy nie był nad morzem, więc, kiedy Simon nie daje już rady prowadzić samochodu, proponuje mężczyźnie pracę kierowcy. I tak rozpoczyna się wspólna podróż, która przyniesie kilka znajomości i odmieni na zawsze życie młodego Bernarda. 
Książka napisana bardzo prostym językiem, obrazy szybko układają się w nieskomplikowaną opowieść. Raz po raz podczas czytania wybuchałam śmiechem. Pascal ma bowiem nietuzinkowe poczucie humoru, jest mistrzem riposty i zabawnych określeń: "Niemowlę to rodzaj otwartej z obu stron tuby. Jedną stroną się je napełnia, drugą ono się wypróżnia" (s. 69). Jednocześnie to bardzo przejmująca opowieść, ukazująca ludzkie słabości i tragedie. Kobieta z małym  dzieckiem bita i poniewierana przez przyjaciela, matka Bernarda topiąca swoje nieudane życie w kieliszku, wreszcie Bernard, który "klocek po klocku układał lego swoich skrywanych marzeń" (s. 93). 
Główny bohater, Simon, to jednak pozornie człowiek zły, bezdusznie zabijający kolejne ofiary, bezustannie warczący na napotkanych ludzi. Jednak gdzieś głęboko skrywający drugą osobowość: to przecież on pomaga skrzywdzonej Fionie i jej niemowlakowi, sprawia mamie Bernarda niespodziankę, chętnie spędza czas z poznaną podczas postoju Rose i na swój sposób lubi młodego towarzysza podróży. 
Mimo, że ból, śmierć oraz bezsens ludzkiego istnienia są naszymi nieodłącznymi towarzyszami podczas czytania książki, nie przytłacza ona czytelnika posępnością. Z jednej strony pozwala mu dojrzeć absurdy życia, jego groteskę, a z drugiej pozwala się uśmiechnąć i zrozumieć postępowanie bohaterów. I jak napisano na okładce "Budowana z malarską wrażliwością atmosfera (...) pozostaje w pamięci jeszcze długo po zamknięciu książki".
Wydawnictwo Claroscuro to młode, niezależne wydawnictwo, które powstało z pasji dwóch osób do słowa pisanego. Celem wydawnictwa jest publikacja książek pisarzy zagranicznych, tych mniej lub bardziej znanych w Polsce.

"Jak się ma twój ból?" Pascal Garnier
Wydawnictwo Claroscuro sp. z o. o.
Warszawa 2006,
s. 176

czwartek, 26 grudnia 2013

"Boks na Ptaku" czyli polski tercet satyryczno-jazzowy



"Boks na Ptaku, czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak" tak brzmi pełny tytuł drugiej części rozmów mojego ulubionego Artura Andrusa z równie ulubioną Marią Czubaszek i jej mężem Wojciechem Karolakiem. Andrusa uwielbiam za specyficzny humor i przede wszystkim za świetne teksty piosenek. A Marię Czubaszek....no właśnie się zastanawiam za co? Denerwują mnie jej długie teksty satyryczne, które czasem uważam za bezsensowne, ale chyba o to w tego rodzaju satyrze chodzi. Wszyscy się śmieją  a do końca nie wiedzą z czego. Uwielbiam "Szkło kontaktowe", szczególnie  z udziałem pani Marii, uwielbiam jej "wsadzanie kija w mrowisko" podczas komentowania różnych istotnych wydarzeń lub jej własnych poglądów. Chyba dlatego z zapałem przeczytałam obie części Andrusowego wywiadu...
Dziwne to małżeństwo, o bardzo sprzecznych poglądach i zamiłowaniach. Co lubi Wojciech Karolak, to denerwuje Marię Czubaszek, czym się zachwyca pani Maria tego nie rozumie pan Wojciech itp. itd. Ale wszak przeciwieństwa się przyciągają...
Czasem, podczas lektury tej książki, mam wrażenie, że pani Maria robi wszystko, by pokazać się trochę krzywym, wręcz upośledzonym świetle. Zadaje głupie pytania, sprawia wrażenie, że nic nie wie o przeszłości i upodobaniach swego męża. Denerwuje i prowokuje....
Osoby publiczne zawsze kojarzyły mi się z ideałami. Pani Maria burzy ten obraz: nie potrafi gotować i sprzątać, ba! nie potrafi nawet porządnie zrobić zakupów: myśląc, że kupiła w sklepie kurczaka przynosi karczek i na dodatek wmawia mężowi, że to karczek z drobiu, do wszystkiego (nawet do truskawek!) dodaje koperek. Afirmuje swoją nienawiść do dzieci (nie do pomyślenia, przecież każda kobieta posiada instynkt macierzyński  ,małżonkowie nie chodzą do kina,  ("nie da rady wysiedzieć tak długo bez papierosa"), w ich domu telewizor gra na okrągło, nie pali się światła a orzeszki  w miseczce chowa się za zasłoną, żeby się nie zakurzyły. 
Wojciecha Karolaka kojarzę z jakichś jazzowych projektów, wiem, że uwielbia organy Hammonda, na których świetnie gra, wiem, że znany był ze swoich wielkich skłonności do alkoholu. Tajemniczy elegancki facet w ciemnych okularach. Poznaję go jako wielkiego miłośnika swojej żony. Pięknie się o niej wypowiada w książce, kocha ją bezgranicznie miłością bezwzględną, za to, że jest, taka krucha i kochana....Mimo, że nie nadają na tych samych falach, że ona nie rozumie jego fascynacji muzyką, ze nie odróżnia puzonu od saksofonu.....za to, że jest. Wzruszające....
Książka to opowieść o życiu pary, o ich światku jazzowym i satyrycznym, o znajomych i przyjaciołach. Mało w niej powagi, wiele satyry, anegdot i przekomarzania się. Ale to równocześnie opowieść o miłości największej, o tolerancji wzajemnych wad i słabości. Karolak dla swojej żony wyzwolił się z nałogu, z głęboko zakorzenionego nałogu, do dziś żyje z poczuciem winy, że wielką krzywdę wyrządził "tej kruchej istocie" Komu się to udaje? Jak wielkie musi być uczucie łączące bohaterów? I to nie jest przecież jakiś tkliwy romans, to życie....
Piękna opowieść-wywiad o ludziach znanych, którzy wcale nie są idealni. Dodatkowo książkę czyni atrakcyjną osoba prowadzącego wywiad. Andrus robi to ze swoistym "andrusowym" wdziękiem, czytając pytania słyszę jego głos pełen dowcipu i satyrycznej ironii. Atutem są świetne rysunki Wojciecha Karolaka oraz ilustrację z archiwum rodzinnego a także nielubiane przeze mnie teksty satyryczne pani Marii.
A skąd tytuł książki? Ja już wiem, nie zdradzę jednak, zachęcając do przeczytania wywiadu. Powiem tylko jedno ptak należy pisać dużą literą.
I dalej nie wiem - za co ja tak lubię panią Marię....

"Boks na Ptaku, czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak" 
Maria Czubaszek i Wojciech Karolak w rozmowie z Arturem Andrusem
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2013
s. 294
oprawa twarda